Zapraszam w podróż wędkarską ale i nie tylko do Norwegii, Szwecji i Finlandii. Znajdziecie tu informacje wędkarskie ale i również garść turystyki, kuchni i kultury tej części Europy. Informacje jak dojechać, gdzie zamieszkać, gdzie łowić, ile to kosztuje a przede wszystkim dlaczego warto jechać do Skandynawii.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wędkarstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wędkarstwo. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 marca 2016

Komfortowe i urocze domki do wynajęcia nad jeziorem Saimaa, Finlandia

Wszystkim wybierającym się w podróż wędkarską i nie tylko do Finlandii chciałbym zaproponować wynajęcie domku nad jeziorem Saimaa.

Na wstępie kilka słów na temat samego zbiornika. Saimaa to jeden z największych kompleksów jezior na świecie, położony w południowo-wschodniej Finlandii. Kilka suchych danych liczbowych by przybliżyć Wam trochę to miejsce:
- czwarte co do wielkości jezioro w Europie
- niekończący się labirynt zatoczek, przesmyków i wysepek
- ok. 13 000 wysp o łącznej powierzchni przekraczającej 600 km2. 
- długość linii brzegowej wynosząca aż 15 000 km.
- powierzchnia całego kompleksu  połączonych jezior to ponad 4000 km2, a właściwego jeziora Saimaa to ponad 1300 km2.
- najliczniej występujące gatunki ryb to łosoś jeziorny, wzdręga, troć jeziorowa, szczupak, sieja, sandacz, płoć, okoń, miętus, lipień, leszcz, jaź i golec


Kilkanaście komfortowych domków położonych bezpośrednio przy brzegu jeziora. Wszystkie oferują komfort wypoczynku, prywatność i niezapomniany pobyt. Każdy domek wyposażony jest min. w saunę lub dwie, pomost, łódź wiosłową i nieograniczoną ciszę i spokój wokół. Wewnątrz znajdziecie przytulne pomieszczenia z pięknym widokiem na jezioro, kuchnię wyposażoną w kuchenkę, mikrofalówkę, lodówkę, ekspres do kawy itp.
Pobyt można rezerwować na dowolny termin od kilu dni (nie ma konieczności rezerwowania całego tygodnia) do kilku tygodni. Poniższa mapka przedstawia rozmieszczenie domków.

Bezpośredni kontakt i mapa dojazdu na dole 

Krótka specyfikacja domków pozostających do Waszej dyspozycji:





















































 

wtorek, 1 marca 2016

Licencja na połów ryb, pstrągów w jeziorze. Norwegia.




Niedaleko miejsca, w którym mieszkaliśmy w Norwegii znajdowało się jezioro w którym można było łowić ryby. W tym celu przygotowane były specjalne miejsca, małe cypelki lub pomosty. Wokół jeziora biegła asfaltowa droga przy której znajdowały się nieduże parkingi na jeden lub dwa samochody. Woda w jeziorze krystalicznie czysta a widoki wokół przepiękne. 

Pewnego słonecznego dnia wybraliśmy się tam by w odróżnieniu od morskich połowów, gdzie mamy do czynienia z aktywnym wysiłkiem fizycznym – wyciąganie dorszy, czarniaków z dużych głębokości to frajda ale i dobra siłownia – połowic w spokoju ze spławikiem na robala.



Obok jeziora, trochę na uboczu, znajdowała się mała drewniana chatka, do której prowadziła wąska piaszczysta dróżka. Wymalowana farbą na desce informacja „trout lake licence” wskazywała jednoznacznie, że tam zakupimy stosowne pozwolenia na legalny połów ryb.
Pod dotarciu do chatki, obeszliśmy ją dookoła ze dwa razy ale nikogo nie było, żywej duszy. Dopiero po chwili zauważyliśmy, że na ścianie domku ktoś umieścił napis „licence” i strzałkę, która wskazywała na skrzynkę na listy, a raczej dwie skrzynki.



Pierwsza skrzynka była otwarta i znalazłem tam małe papierowe koperty z doczepioną kartką papieru oraz długopis. Na wewnętrznej stronie drzwiczek tej skrzynki widniała instrukcja postępowania, jak się okazało, w celu zakupienia licencji na połów ryb. I tutaj największe zaskoczenie, otóż zgodnie z instrukcją, należało do koperty wsadzić należną kwotę pieniędzy w NOK lun EUR i ją zakleić. Następnie na doczepionej kartce, która okazała się samokopiująca, należało wypisać dzień połowu, imię i nazwisko. Po wykonaniu trzeba było oderwać kartkę, wsadzić ją do kieszeni jako potwierdzenie uiszczenia opłaty, a kopertę z pieniędzmi wrzucić do drugiej, zamkniętej skrzynki.

I tyle w temacie zakupu licencji na połów ryb. 



Natomiast to nie koniec „dziwnych” patentów na jakie się tam natknęliśmy. Otóż obok wspomnianego powyżej domku był nieduży kawałek zaoranego poletka z wbitymi szpadlami i widłami. Oczywiście w ziemi piękne i tłuściutkie rosówki, no i nie musieliśmy brać ich do kieszeni bo Norwedzy obok szopki postawili podajnik na małe plastikowe opakowania na robaki. 

No i jeszcze jedno, rolka worków foliowych na pozostałości po patroszeniu ryb, żeby nie wrzucać do wody lecz do worka i ustawionych koszy na odpadki. 

Aha, był jeszcze zbiornik/wanna z jakąś cieczą by wypłukać w niej wędki przed i po wędkowaniu. Pewnie chodziło o dezynfekcję, tak myślę.

Powiem wam, dziwny to kraj, dziwni ludzie ale wszystko takie jakieś normalne, nastawione na komfort, by ułatwić życie. Przynajmniej takie mam wrażenie po dziś dzień. 

P.S.

Tak się zastanawiam, czy PZW nie mogło by zastosować takiego rozwiązania pobierania opłat za wędkowanie w Polsce?

czwartek, 25 lutego 2016

Wyspy Alandzkie, Aland - wstęp do szczupakowego królestwa



Dzisiaj parę słów o Alandach – archipelagu wędkarzy.



Na wstępie kilka bardzo ogólnych informacji z internetu:

Wyspy Alandzkie, szw. Åland, fiń. Ahvenanmaa – szwedzkojęzyczny archipelag wysp politycznie należący do Finlandii, stanowiący jednak osobny podmiot z dużą autonomią, położony na Morzu Bałtyckim u wejścia do Zatoki Botnickiej. Status wysp jest gwarantowany międzynarodowo, ostatnio przez traktat akcesyjny do Unii Europejskiej.




Łączna powierzchnia archipelagu liczącego 6757 wysp wynosi 1552,56 km², a największa wyspa Fasta Åland – 650 km². Najbardziej wysuniętą wyspą na południe jest Lillharu, na północ Hon östra, zachód Västerbådan i na wschód Stora Rödskär. Liczba ludności wynosi 28 666 (31 XII 2013). Około 60 wysp jest zamieszkanych, głównie przez ludność pochodzenia szwedzkiego, którzy stanowią 90% mieszkańców wysp. Ludność zajmuje się głównie rybołówstwem, hodowlą bydła i uprawą roli. Jedynym miastem i zarazem stolicą jest Maarianhamina (szw. Mariehamn).




A teraz do sedna:

Alandy to przede wszystkim archipelag tysięcy wysepek położony na Bałtyku. Jego niepodważalną zaletą jest obecność ogromnej ilości różnorodnych ryb, które maja idealne miejsce do żerowania i dorastania do rozmiarów pożądanych przez każdego wędkarza.
Liczne górki, zatoczki mniejsze i większe sprawiają, że nawet zupełnie początkujący wędkarz będzie tu bił rekordy swego życia. Doświadczeni wyjadacze będą czerpać garściami radość z codziennych połowów na skalę nie spotykaną w Polsce. Dlatego też bardzo dobrym pomysłem jest rodzinny wyjazd, na którym zarówno dzieci jak i żony będą łowić bez problemu okazy z których nie jeden zawodowiec byłby dumny w Polsce.
Istotny wpływ ma tutaj typowo skandynawskie podejście do łowienia ryb – złap i wypuść. Oczywiście kulinarnie korzystamy z obfitości świeżej ryby lecz nie praktykuje się tutaj wyławiania ryb na zapas i tak by obdarować nią jeszcze pół rodziny.



Oczywiście niepodważalnym atutem Alandów jest przyroda, której nie zniszczył człowiek. Mnogość bezludnych wysepek porośniętych lasami, czysta woda, spokój i cisza. Wszystko to sprawia, że Alandy poza wędkarską radością dają wytchnienie, spokój i niezakłócony niczym relaks.
„Niewędkarze” znajdą tu idealne warunki do turystyki pieszej, kajakarstwa, wypraw rowerowych, fotografowania przyrody itp.
Oddzielną kwestią jest infrastruktura turystyczna na bardzo wysokim poziomie. Liczne domki do wynajęcia mogące pomieścić od 2 do kilkunastu osób, czyste łazienki z pralkami i suszarkami, w pełni wyposażone kuchnie, kominki, sauna, itp. W wielu miejscach wifi.
Pomost i łodzie to standard. Czasami za dopłatą łódź motorowa zamiast darmowej wiosłowej.




Gatunki ryb i metody połowu




Szczupak, to motyw przewodni wypraw na Alandy. Jego liczebność i rozmiary są niespotykane nigdzie indziej. Minimalnie różnią się ubarwieniem i charakterem a jest to spowodowane obecnością morza i diety morskiej.




Łowiska szczupaka to przede wszystkim wody rozciągające się wewnątrz archipelagu ale i również liczne zatoki położone na granicy z morzem. Standardowo interesują nas podwodne łąki i wszelkie nierówności dna.
Łowimy na rippery, woblery czy klasycznej aldze.





Okonie to kolejny gatunek, który dorasta tutaj do kolosalnych rozmiarów ich liczba przekładająca się na brania jest nie do opisania. Po kilku dniach łowienia co niektórzy będą narzekać na przesyt i „monotonię” łowienia – nie ma chwili spokoju – branie za braniem :-)
Sugerowane przynęty - woblery, obrotówki i rippery 




Łosoś, sugerowany okres połowów to koniec wiosny – maj i czerwiec. Wtedy gatunek ten płynie na tarło. By zapolować na tą piękną rybę musimy zdecydowanie nastawić się na trolling.




Licencja

Inaczej niż w Finlandii czy Szwecji, tutaj mamy do czynienia z licznymi łowiskami prywatnymi czy też należącymi do lokalnych gmin więc zakupu licencji dokonamy na miejscu w dniu przybycia, od ręki, więc przygodę wędkarską zaczniemy od razu.




Termin wyjazdu

Od wiosny do jesieni – jeśli nie jesteście fanami przerębla to czekamy aż zejdą lody. Zależnie od roku może to być maj czasami również kwiecień






Zakwaterowanie

Wynajęcie domku to duży problem. Duży, ponieważ oferta jest tak bogata, iż trudno się zdecydować. Ceny porównywalne do pozostałych skandynawskich krajów.

Dojazd

Najbardziej popularna wśród moich kolegów wersja to droga przez Szwecję i dalej promem ze Sztokholmu.